|
Zakładki:
|
niedziela, 02 października 2011
W północ się odzieję
Taki powrót do korzeni sobie zrobiłam, a co! Tiffany Obolała (vel Akwila Dokuczliwa – wszystko zależy od tłumacza) nie da się ukryć, że jest czarownicą. Wprawdzie nie taką jaką sobie wyobrażają nastolatki, bo jej zajęcia są strasznie przyziemne, mało uduchowione i właściwie bez srebrnej biżuterii z pentagramami, ale… są kwintesencją czarownictwa. Praca u podstaw - rzec by można. W całym jej śmierdząco upierdliwym wydaniu. Mało magii w magii po prostu. Za to dużo przenikliwego patrzenia i 2 i 3, a czasem i 4tych myśli. A teraz w ludziach budzi się nienawiść do czarownic… co z tym zrobić? Pratchett jest mistrzem!!! Widać, że chce przekazać wszystko, co ma do powiedzenia w pigułce i trudno się temu dziwić (Alzheimer). Książka wskazuje nam to, co naprawdę ważne, pokazuje jak łatwo o tym zapomnieć i że trzeba o to walczyć. Głównie ze sobą. W zamaskowany sposób jest edukacyjna. Ale to nie przeszkadza, zupełnie jak witaminy w śmiejżelkach. Tiffany wie czym jest poczucie obowiązku i zdrowy rozsądek, wie, że są rzeczy które po prostu muszą być zrobione, bez zadęcia i oklasków. I że to właśnie one są najważniejsze. Warto przeczytać samemu, dać dzieciom, choć niezbyt małym. Warto też nad tym pomyśleć. Choć pewnie nie wszyscy przyjmą do wiadomości, że od splendoru ważniejsze są obowiązki. 9/10
niedziela, 30 stycznia 2011
"Zemsta kobiety w średnim wieku"
Rose jest szczęśliwa. Ma wspaniałą rodzinę, dobrą przyjaciółkę, kocha swoją pracę. Jest dobrze i oby ten stan trwał! Ale nic nie jest wieczne, zwłaszcza miłość. Rose traci na raz - przyjaciółkę, męża i pracę. Dzieci? Cóż, są dorosłe. Mąż? Cóż zakochał się w Minty - przyjaciółce i asystentce żony. Jak przykro. Rose przeżywa koszmar. Plącze się po pustym domu, w którym, z każdej dziury wygląda do niej szczęśliwa przeszłość. Każdy drogiazg przywołuje wspomnienia, a każde z nich jest jak nóż prosto w serce. Są momenty, gdy jest gotowa zrobić wszystko, by Nathan wrócił. Nawet błagać... Niezwykłe studium uczuć kobiety porzuconej, zrozpaczonej, samotnej i nieszczęśliwej. Bez moralizatorstwa, którym można zburzyć cały nastrój. Subtelna gra na emocjach czytelnika. Na szczęście Rose jest silna. Dużo twardsza, niż sama siebie o to podejrzewała. Przy pomocy przyjaciółek, ale przede wszystkim, dzięki sobie - staje na nogach. Znajduje sens i siłę. Książka pokazuje, że można - odnaleźć siebie w nowej rzeczywistości, nie być żałosną, godną politowania pijawką, marzącą o zemście. Kobieta z klasą rozstaje się z klasą, choćby bolało, choćby różne myśli przychodziły do głowy. Książka dziwna. Czasem mnie nudziła, czasem śmieszyła, ale momentami wciągała w świat Rose. 2/10 Trylogia "Nad rozlewiskiem"
Nie dałam rady. Starałam się, byłam zmotywowana, teoretycznie lubię książki, które rozleniwiają. Ale nie takie, które prostują zwoje mózgowe! "Małokreatywna" Małgosia 40+ traci pracę w agencji reklamowej. Jak to zazwyczaj bywa - ma problem ze znalezieniem nowej, co nie wpływa dobrze na jej poczucie własnej wartości. Chcąc wyrwać się z marazmu, beznadziei, która ją ogarnia, postanawia nawiązać kontakty z matką, której nie widziała od dzieciństwa. Jedzie na mazury, w inny świat, rzucajac się głową na przód. Wszak może ja spotkać kolejne rozczarowanie... A mogło być tak pięknie - historia ma potencjał, oprawę, możliwości... Wyszła nuda. Dużo lepsze niż melatonina:(
"Jedź, módl się i kochaj"
Książka kupiona "pod wpływem" ochów i achów w mediach. Nigdy nie popełniajcie tego błędu! E.G ma wszystko, a mimo to nie czuje się szczęśliwa. Szczęścia musi szukać daleko, drogo i z zadęciem. Biedna- bogata dziewczynka, która ma wszystko na wyciągnięcie ręki, ale nie umie sięgnąć. Wyczerpał ją rozwód, czuje się pusta, nieszczęśliwa, ech, no po prostu należy załamać rączki i współczuć. Fakt, autorka i bohaterka na raz - są puste, banalne, próżne i ... głupie. Tak strasznie głupie, że aż wstyd. Irytują mnie tacy ludzie. Ich podejście do swiata, monotematyczny zachwyt nad tym co się widzi tylko jednym okiem, rozbuchana potrzeba wyjątkowości i nadania sobie sensu, ponad to kim się jest. Mali ludzie muszą się nadąć, zeby poczuć się wielkimi. Omijajcie książkę szerokim łukiem. Ogólnie - rzyg. 0/10 "Wiedźma.com.pl"
Miałam fatalny humor i wszystko w nosie. A później zaczęłam czytać "Wiedźma.com.pl":). Nie, to nie jest arcydzieło. Ale po ciężkim dniu, kiedy wszyscy włazili Ci na głowę, czegoś chcieli, coś musiałś na teraz-zaraz, a w końcu chcesz tylko zamknąć się w łazience i udawać, że umarłaś - łap Wiedźmę! Książka również dla maniaków internetowych, którzy zrozumieją jakim bólem jest brak dostępu do sieci... Reszka - samotna matka, netoholiczka dostaje spadek. I ducha. I odkrywa w sobie dar. Ma dobre skojarzenia, lektury i przeszłość kinomańską. Posługuje się "właściwymi" skrótami myślowymi i ma "jaja". Do tego ogromny dystans do siebie, na który stać niewielu. Do tego kocha syna, ale w sposób tak nieinwazyjny, ze nawet mnie rozczula:) Wszystko jest nietuzinkowe, zwariowane, uśmiechnięte, wesołe. To po prostu dobra książka. Po lekturze pozostaje "coś". Potrzeba przemyślenia. Niby lekko, łatwo i przyjemie, a jednak... Zaczyna się bardziej lubić siebie -siebie w oczach autorki. Tacy jesteśmy fajniejsi. 7/10 "Klara"
Zacierałam łapki na tę książkę. I własciwie - na raz - miałam rację i zupełnie się pomyliłam. Przyzwyczajona jestem do prozy. Nie poezji w prozie, Pulp Fiction w prozie, misz maszu w prozie, schizofrenii w prozie. Ale ta książka jest swietna. Inna. Zupełnie. Jeśli sądizsz, że przeczytasz historię kobiety, która wstaje rano, przeżywa dziń i kładzie się spać, to jesteś w błędzie. Przeczytasz urywki ze strumienia nie i świadomości. Zabawę i walkę z językiem, logiką, sobą, ludźmi, emocjami. Książka na jeden łyk, na chałst, którym można się zaksztusić i pozostać przez chwilę w stanie śpiączki.Albo, którą można się wyrzygać. Prawda i tylko prawda. Pastisz, ale prawda. Przejmująca historia - nie historia. Każda kobieta powinna przeczytać, boję się, że mężczyznom nie bedzie się chciało nad nią pomyśleć. Bo wbrew pozorom, to ksiażka wymagajaca. Od pierwszych stron napada chaos, a później napięcie tylko rośnie. Całość dość przejmująca. Nie wiem, o co chodzi z tymi wulgaryzmami? Są. Ale w życiu też są. Śmieszą mnie opinie, że ach i och i ja pierdziu, ekhem, ekhem, my wszyscy tacy święci, a tu "kurwa" ktoś pisze i jeszcze wykrzyknik stawia. I stawia i pisze i mówi i wcale nie stoi pod budką z piwem, być może z braku budki. Nie bądźmy hipokrytami z błekitną krwią, którą będziemy kropić po wsiech, żeby udowodnić, że tam jest. Real world.
7,5/10 "Rowerzysta"
To moja pierwsza książka Pana Zalewskiego. Pierwsza, ale nie ostatnia. Kupiona trochę przypadkiem.. Dość długo leżała na półce. A ja wciąż sięgałam po inne zaległości czytelnicze, bo ciężko mi było uwierzyć, że "nasz" może dobrze opisać Stany. Myliłam się - "nasz" po prostu dobrze pisze. Ameryka, Dixie, z niedawnych czasów, gdzie murzyn to wciąż czarnuch, brudas i śmieć. Ameryka układów, łapówek, skorumpowanej Policji, samosądów, kapturów i nocnych ognisk. I w tym wszystkim chłopiec - dziecko, na oczach którego dzieje się świat małego miasteczka. Brzydki, brutalny świat pełen niesprawiedliwości, kłamstwa i przemocy. Wszystko się wali, gdy ojciec Jerrego zaczyna podejrzewać swoją żonę o zdradę. Bill nie umie i nie chce wybaczać, ale nie potrafi odejść od rodziny. Coraz więcej alkoholu coraz gorsze towarzystwo, coraz więcej samotności w kochającej się dotąd rodzinie. W końcu Mandy ginie. Brutlany akt, burzy świat chłopca. Budzą się demony. Jerremu przetrwać pomaga pasja - rower, dzięki któremu pokojuje swoje lęki i odkrywa swoje drugie "ja". Trochę za dużo zbiegów okoliczności. Jerry wszędzie natyka się na seryjnych morderców, jeśli nie wchodzi z nimi w konflikt, to chociaż swój rozpoznaje swego... Można wystraszyć się wizyty w USA;). Ale książka wciąga. 6,5/10 |